Hitman
· Co wiemy
· Artworki
· Trailery
· Postacie
Hitman - gry mobilne
· Hitman: GO
· Hitman: Sniper
· Trailery
Hitman Absolution
· Info
· Artykuły
· Fabuła
· Solucja
· Lokacje
· Postacie
· Broñ
· Tryb kontraktów
· Play Styles
· Eastereggi
· Bugi
· Wideorecenzja
· Wywiady
· Szkice koncepcyjne
· Screeny
· Tapety
· Trailery
Hitman - Sniper Challenge
· Informacje
· Misja
· Wyposażenie
· Wyzwania
· Pomoc
· Postacie
· Punktacja
· Ciekawostki
· Wywiady
· Screeny
· Szkice koncepcyjne
· Trailer
Hitman Blood Money
· Info
· Artykuły
· Fabuła
· Solucja
· Lokacje
· Postacie
· Broń
· System rang
· Eastereggi
· Bugi
· Wywiady
· Tipsy
· Szkice koncepcyjne
· Tapety
· Screeny
· Trailery
· Soundtrack
Hitman Contracts
· Info
· Artykuły
· Fabuła
· Misje
· Lokacje
· Postacie
· Broñ
· System rang
· Eastereggi
· Bugi
· Wywiady
· Tipsy
· Szkice koncepcyjne
· Screeny
· Tapety
· Trailery
· Soundtrack
Hitman 2 Silent Assassin
· Info
· Artykuły
· Fabuła
· Misje
· Lokacje
· Postacie
· Broń
· System rang
· Eastereggi
· Bugi
· Wywiady
· Tipsy
· Szkice koncepcyjne
· Screeny
· Tapety
· Trailery
· Soundtrack
Hitman Codename 47
· Info
· Artykuły
· Fabuła
· Solucja
· Lokacje
· Postacie
· Broń
· Eastereggi
· Bugi
· Wywiady
· Tipsy
· Szkice koncepcyjne
· Screeny
· Tapety
· Trailery
· Soundtrack
Hitman The Movie - Recenzja
Hitman The Movie - Recenzja


Assurance Agent

Słowem wstępu. Gier już proszę nie filmować.

Piszę ten tekst w mniej więcej rok po zobaczeniu filmu, jednak, że z moją pamięcią nie jest jeszcze tak źle, to spróbuję tu przedstawić sylwetkę filmowego łysola.

Filmowa adaptacja przygód Agenta 47 obyła się bez fajerwerków – ot, zwykły film akcji, nie wyróżniający się spośród tłumu szaraczek. Ale nie na to liczyliśmy; Hitman to świetny materiał na, powiedzmy, dramat psychologiczny/thriller psychologiczny z niewielką ilością elementów akcji. Bo czy to, co robi 47 należy do efektownych akcji, pościgów i ogólnej rozwałki? Zależy to od gracza, ale większość jednak woli przechodzić misje na Silent Assassin i zagłębiać się w rozbudowaną fabułę. Czyż nie mam racji? Mam, ale tu spada nam na łeb smutna prawda: film nie był robiony pod fanów gry, tylko pod szerszą publiczność, za którą ciągną się góry dolarów. Jak już mówiłem, Hitman mógłby posłużyć za kanwę naprawdę dobrego filmu z postacią 47 jako centrum rozważań, nie tylko akcji. A tymczasem...

Dobrze, że Uwe Boll nie maczał w tym palców

...bo byśmy oglądali... no właśnie, co? Ja wiedzieć tego nie chcę i chyba podzielicie moje zdanie. Zamiast niego za reżyserkę wziął się Xavier Gens – w zasadzie to żółtodziób – w jego dorobku znajdują się jedynie dwie pozycje sprzed Hitmana: serial "Sabie Noir" i, reklamowany jako "film nie dla normalnych ludzi", "Frontieres". Czegóż więc można się spodziewać? Po gościu, o którym nigdy wcześniej nie słyszałem, spodziewałem się:
a) filmu iście "hitmanowskiego", z przytłaczającym klimatem, znakomitą fabułą i świetnie zarysowanymi postaciami,
albo:
b) zwykłego filmu sensacyjnego, zrobionego pod publiczkę, ale na poziomie wyższym od "dzieł" Uwe Bolla.

I co? Wiadomo – zawiodłem się, bo reżyser wybrał opcję b).

40-letni prawiczek


Może przejdę już do sedna sprawy.

47 został mocno spłaszczony przez reżysera i scenarzystę w sumie też (Skip Woods – łącznie dwa scenariusze jego autorstwa sfilmowano zanim wziął się za Hitmana). Żeby było weselej, do tego duetu dochodzi jeszcze odtwórca głównej roli – Timothy Olyphant i już mamy wesoły tercecik, który skrzywdził nam 47. Ja wiem, że to do producenta należy ostatnie słowo i wszystko ma być po jego myśli. A po myśli producenta są tylko zielone...

Ale od początku: w filmowym 47 zawartość prawdziwego 47 jest niewielka. Lista grzechów Olyphanta jest długa: nawet tak prosta rzecz jak odtworzenie ruchów Tobiasa sprawia Olyphantowi trudności! Ponadto na jego twarzy maluje się trochę za dużo emocji – to nie ten sam zimny, opanowany 47, któremu ani powieka drgnie podczas akcji. Z drugiej strony nie jest to też 47, jakiego znamy z H2:SA, czyli skruszony, wcale nie beznamiętny, świadom swoich czynów.

Na to Olyphantowi szansy nie dał scenariusz, bo fabuła jest jakby zepchnięta na boczny tor, a na pierwszy plan wysuwa się akcja. Tak, taki już jest dzisiejszy Hollywood – na ambicje nie ma miejsca i głębszych doznań nie uświadczymy także w adaptacji przygód łysego.

To się nazywa wewnętrzne rozdarcie


W zasadzie to jest jedna scena pokazująca nam rozdarcie wewnętrzne bohatera – kiedy Nika ma straszną ochotę na sex z 47. Niestety, nie jest to dylemat wyższego poziomu – ot, strach przed zbliżeniem seksualnym i dylemat, czy przelecieć rosyjską dziwkę, czy też nie. Przyznam szczerze, że takiego podejścia do tej sfery w Hollywood jeszcze nie widziałem i byłem tym mile zaskoczony, bo już myślałem, że rozegra się to jak zawsze. I to jest zdecydowanie najjaśniejszy punkt, jeśli chodzi o postać Agenta 47 – scena jest zagrana bardzo dobrze i odnoszę wrażenie, że właśnie tak zachowałby się komputerowy pierwowzór [czy to Wam nie przypomina Mei Ling? - dop. CoVert].

Czy to aby na pewno Hitman?

Innym istotnym aspektem, w którym zawodzi 47, jest sposób jego działania. Po raz kolejny muszę ponarzekać na scenariusz. Mało w nim akcji typowych dla Agenta 47, w zasadzie jedyną rzeczą łączącą obu Tobiasów jest Silverballer z tłumikiem. Zamiast skradania się i cichej eliminacji budujących napięcie, twórcy serwują nam ogólną rozwałkę, strzelaniny, a nawet walkę na katany 4 klonów naraz (spośród których każdy jest inny, ba, jeden jest nawet czarny!). Większość tych elementów to typowe sztuczki dzisiejszego kina akcji – "zróbmy fajne mordobicie i strzelanie z dobrymi efektami specjalnymi. Będzie cieszyć oko, do fabuły nie wniesie nic". Bo dzisiejszy widz jest chamem nastawionym na sieczkę, a nie żądnym głębszych doznań. Przynajmniej według Hollywoodu. Skoro ludzie zastanawiają się nawet nad sensem gry, potrafią o niej dyskutować godzinami, analizując ją, a o filmie zbyt wiele powiedzieć nie można (już na pewno nie da się go zanalizować), to nie jest najlepiej?

Ok, ok. Czy "Hitman" jest adaptacją gry, czy też filmem nią inspirowanym? W pierwszym przypadku na naszych oczach dokonuje się gwałt i świętokradztwo. W drugim zaś, otrzymujemy film, który ze swoją inspiracją ma wspólny tytuł, czerwony krawat, tłumik, "Ave Maria" w ścieżce dźwiękowej i imię głównego bohatera. Już lepiej, ale i tak nie za dużo. Wiadomym było, że nazwa „Hitman” ściągnie do kin więcej gawiedzi, niż "anonimowy" tytuł. No i Olga Kurylenko jako Nika... dzisiaj film bez pięknej kobiety się nie obędzie, ale to już historia na oddzielny akapit ;)

Dobrze, że jest na czym zawiesić oko


Piękniejsza strona filmu

Pani Oldze jednego odmówić nie można – urody. Dziewczyna coś w sobie ma, skoro została nową dziewczyną Bonda. Aktorką wybitną może nie jest, ale radzi sobie całkiem, całkiem w tej nie za bardzo wymagającej roli. Pokazywanie się w zwiewnych sukienkach na ekranie to idealna kreacja dla byłej modelki. Mimo to Nika spełnia w filmie ważną rolę – dydaktyczną (mówię to, jak się za chwilę przekonacie, na wyrost), powiedziałbym (mimo że jest prostytutką). Zarówno z wyżej opisanej, niedoszłej sceny miłosnej, jak i z przebiegu całego filmu płynie nauka – wobec pięknej kobiety każdy facet robi się miękki, nawet taki twardziel jak 47. Zimny zabójca jednak zżywa się z nią do granic swoich możliwości – można pomyśleć, że facet się zakochał. Bo jak wytłumaczyć fakt, że jej nie zabił, choć mógł? Że kupił jej wymarzoną winnicę? Ale to i tak nihil novi – każdy wie, jak na mężczyzn działają kobiety. Nie byłbym sobą, gdybym tego nie napisał: hollywoodzki banał!

Każdy film musi ją mieć

Nie, to nie piękna kobieta, o tym akapit wyżej ;) Bohaterką tego jest natomiast fabuła. Tajemnicza pani, od której zależy byt każdego filmu. Kapryśna to dama, bo nie zawsze jest taka, jaką spodziewamy się ją ujrzeć. I tu, jak się spodziewacie, będę narzekał.

Dla nas, fanów zabójcy, którego można kupić sobie w supermarkecie, fabuła jest... słaba? Woods postanowił zmienić nieco historię Tobiasa, na co zareagowałem alergicznie. Jakiś zakon, jakieś duperele... co to ma być? Kolejny gwałt i świętokradztwo.

Z kolei dla hitmanowych laików fabuła jest zbyt mętna. Nie wiedzą nic o 47 przed obejrzeniem filmu i niewiele więcej po zaliczeniu seansu. A i to, czego się dowiadują, jest mylne. Postaci są słabo wprowadzone, co, jak mniemam, miało zbudować atmosferę niepewności i tajemniczości wokół osoby Hitmana. A wyszedł raczej czeski film – nikt nic nie wie. 47 występuje w filmie w roli tego dobrego, więc rozmaite zabiegi filmowe powinny nas skłonić do solidaryzowania się z bohaterem, do polubienia go i kibicowania mu. A tak, ktoś nie obeznany z grą może co najwyżej kibicować mu, żeby zaliczył Nikę, bo fajna z niej laska.

Słowem ustępu

Hitman to film z potencjałem. Szkoda, że zmarnowanym. W skali studenckiej, bo takowa mnie teraz obowiązuje, wystawiam mu ocenę 2, czyli najniższą. Gdybym nigdy nie grał w Hitmana, ocena wyniosłaby 2,5. Czyli też nie uzyskująca zaliczenia.

Na koniec zamieszczę cytat, który znalazłem gdzieś w internecie: "W końcu Hitman trafił na ekrany. Warto było czekać? Nie.".

[Od CoVerta: Tutaj macie zakończenie filmu, które, jak sądzę, spodobałoby się także Assurance'owi.



Enjoy!]
Świat Hitmana
· Fabularne
· Organizacje
· Gadżety
· Technikalia
· Twórcy
· Przemyślenia
· Prawdziwe historie
· Humor
· Fan Fiction
· Fan Galeria
Hitman Movie
· Info
· Artykuły
· Recenzja
· Fabuła
· Lokacje
· Postacie
· Broń
· Ciekawostki
· Screeny
· Tapety
· Trailery
· Soundtrack
· Sequel
Agent 47
· Co wiemy
· Aktorzy
· Trailery
· Ciekawostki
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Polecane

Uniwersum DC Comics

Tomb Raider Center: Oficjalny polski fansite gry Tomb Raider

Zakon Assassin

Arkham Info

BatCave :: Jedyna Polska Strona o Batmanie

Punisher Zone - Serwis o Punisherze



www.hitmangame.ru